W szafie zmieści się prawie wszystko. Pojemna jest i pękata.
W mej szafie stoi kufer pełen wspomnień.

Szafę mogę zamknąć na klucz i zapomnieć. A potem znów otworzyć i uśmiechnąć się.
Jeśli czasem zapłaczę, to z szafy wyciągnę błękitne chusteczki, wytrę łzy i w końcu przebaczę.

W mojej szafie mogę się schować, zniknąć.
Szafę mogę przemalować i zapełnić miłością, nadzieją i szczęściem.
W szafie zawsze mogę wszystko od nowa poukładać.
Zatem zapraszam - właśnie otwieram swoją ciągle jeszcze niepoukładaną:
Szafę malowaną





9 lipca 2012

Lituję się :)

Wreszcie odpowiedź na wczorajszą zagadkę:)))
Trochę z litości a trochę z potrzeby wielkiej coby oznajmić już konkretnie: IVONNA niecodziennie się u nas gościła! I fajnie było :)))
Olqa domyślna niezwykle - pogratulować błyskawicznej myśli detektywistycznej ;)))
Nikt jednak nie domyślił się GDZIE nas nogi poniosły!
A odpowiedź naprawdę prościutka była, szczególnie że nie raz i nie dwa wspominałam że marzy mi się kolejny spływ Czarną Hańczą - to pojechalim :)), zmolestowawszy uprzednio Iwonkę i Jej Małżonka szanownego. Wiem, że zwyciężyły snute wizje spokoju błogiego, ucieczki od ludzia wszelkiego i natury wszechobecnej:) I było BOSSSSKO - to określenie co i rusz padało z roześmianych ust Iwonny. Ja pozostaję w niegasnącej radości że nasz wypad mało że doszedł do skutku, to udał się i w dodatku już planuje się kolejny - lubię tak:))) BARDZO LUBIĘ ;)
Jak już wspominałam, było niezwykle intensywnie. Wieczorami prawie padaliśmy ze zmęczenia, co nie znaczy że nie uskutecznialiśmy późnowieczornych pogawędek ;))
Zresztą, co będę gadać, popatrzcie sami, ja się lituję nad Wami - co będziecie czas marnować na składanie literek, w TAKI upał ;)))
Będzie nieco chaotycznie, ale zdjęcia z dwóch aparatów, a czasu wciąż brak na poukładanie - i tak najważniejsze jest wspomnienie.

Wigry

u Pana Tytoniowego
romansowa harmonia na moście ;)

równie romansowe poranki śniadaniowe
na szlaku

Adamowe Łączki - moje ulubione zdjęcie ręką Osobistego
Idzie dysc..
 mgły co opadły
i znów na szlaku...

powyżej: gang dzikich kaczek  na Adamowych;)))
wieczór na cypelku
śluza
a to pierwsze podrygi z wiosłem
przenoska

znowu śluzy

no i ... kanał ;))

i jeszcze jedna śluza...

Wigry i Klasztor pokamedulski i widoki
Panienka na okienku
Mikołajki kurcgalopkiem
Dużo??? Fakt. Ale jest tego więcej. Dziś się lituję przecież, więc pokazuję NAPRAWDĘ tylko troszkę ;)))
Szkoda że ten czas już się skończył.
Były to chwile błogiego lenistwa zaprawionego przygodą , chwile w którym poznaliśmy wielu przesympatycznych ludzi, z którymi witaliśmy się na szlaku jak ze starymi znajomymi. To również czas wyciszenia i oderwania od codzienności. To NASZ czas!
Iwonko, Sławku - dzięki wielkie za wspólną przygodę:)
Ten czas to również słowa klucze takie jak: gang dzikich kaczek, harmonia na moście, glut w kubku, warunki i nie warunki, nosy w trzcinach, but czyścioszek, burza w namiocie i jeszcze ta goniąca przez pół dnia, kaloryfery w mahoniu, kanoe w bagnisku, delfin motylem super stylem, mgły co opadły, sir william... i najlepsze, zdanie którego wspomnienie wciąż rozbraja mnie całkowicie: nie mów tak do mnie bo ja nie wiem gdzie to jest!!!  :))))
Będzie co wspominać zimową porą przy kominku :)

Zdjątka autorstwa mła i Osobistego (to te lepsze rzecz jasna) :)

8 lipca 2012

I już po.

Właśnie zakończyła się pierwsza część mojego planowanego urlopu. Kolejna w sierpniu.
Miniony czas był niezwykle intensywny, a to za sprawą pewnych planów snujących się od prawie roku. Plany owe, misternie tkane zresztą, zyskały spełnienie dzięki uczestnictwu w nich naszych przemiłych towarzyszy. Zrealizowało się coś co do niedawna było tylko marzeniem. My z Osobistym wróciliśmy w miejsca piękne, czyste, ciche i dalekie od cywilizacji. Nasi towarzysze mogli się nimi wreszcie zachwycić :)))
KOGO gościliśmy? Hmmm, niech to na razie pozostanie zagadką. Tak samo jak i to GDZIE spędzaliśmy nasz wolny czas.
Ciekawa jestem czy znajdzie się KTOŚ kto odpowie na obydwa pytania ;))) Podpowiedzi? A proszę bardzo, będzie ich całe mnóstwo:)




















Podpowiedzi nader oczywiste. Na jednym ze zdjęć znajduje się nawet  jeden z naszych przemiłych gości :)
Dokładniejsza relacja wkrótce. Szczególnie że to tylko fragment wspominanej urlopowej intensywności ;)
Tymczasem zmykam odpoczywać po urlopie... a jutro niestety do pracy... ech, wróciłabym na szlak, wróciła...

Pozdrowionka :)