W szafie zmieści się prawie wszystko. Pojemna jest i pękata.
W mej szafie stoi kufer pełen wspomnień.

Szafę mogę zamknąć na klucz i zapomnieć. A potem znów otworzyć i uśmiechnąć się.
Jeśli czasem zapłaczę, to z szafy wyciągnę błękitne chusteczki, wytrę łzy i w końcu przebaczę.

W mojej szafie mogę się schować, zniknąć.
Szafę mogę przemalować i zapełnić miłością, nadzieją i szczęściem.
W szafie zawsze mogę wszystko od nowa poukładać.
Zatem zapraszam - właśnie otwieram swoją ciągle jeszcze niepoukładaną:
Szafę malowaną





25 lutego 2011

Dojrzewam

od pewnego czasu,
dobra, ściemniać nie będę, wyznam szczerze, od kilku miesięcy już dojrzewam...
Dojrzewa, kiełkuje, wzrasta w mojej głowie COŚ :)
Wzrasta, czyli od dawna "chodzi" za mną pewien projekt. Przez kilkanaście dni najpierw klarował się, dojrzewał, żeby zacząć pączkować i... wtedy zaczęły się schody.
Schody w postaci braku możliwości wykonania, z głupiego powodu - brak ELEMENTU:(. Znaczy zima znowu przymroziła ... I poooszło w miesiące...
Bo DŁUUUUGO poszukiwałam ostatniego, niezbędnego COSIA do wykonania mego pączkującego wciąż PROJEKTU.
Tupałam z niecierpliwości. Poszukiwałam intensywnie, angażując w to różne osoby. Nie poddawałam się, nie traciłam nadziei. I kicha. Pączek zaczął usychać.
Normalnie jak w melodramacie.
Wreszcie ujrzałam światełko  w ogrodzie :)
Dorwałam ów brakujący "element" . Pączek znowu dostał szansę na rozkwit.
Jak wspomniałam, projekt jest w głowie,  w odmętach "myśli nieuczesanych", nieco już ewaluował, wyklarował się i rozjaśnił i...
na razie czeka na DECYZJĘ o ROZPOCZĘCIU prac :> Czyli, w wolnym tłumaczeniu, na odejście "zimy tfórczej" :>
Bo nagle odwaga mnie opuściła :> I zapał jakby też.
Znaczy mrozi!
Jak długo może trwać dojrzewanie w TAKICH warunkach?

Więc dla odprężenia, i dalszego skutecznego (mam nadzieję), dojrzewania skupiłam się na zamówieniu filcowym.
Znajoma znajomej zażyczyła sobie kolczyków. A żebym się nie nudziła poprosiła o kolczykowe słoneczniki.
I przestałam zawracać sobie głowę ewaluującym miesiącami PROJEKTEM :> Na razie :)))
Czemu? A usiłowała któraś trafić igłą w malusienieczki strzępek filcyku?
No tak, zapomniałam do kogo "gadam". Wiem że to zrobiłyście, pewno nie raz nawet.
Tylko że ja niewprawna nadal jestem. No i mam...
Pierwsze igłą dziaranie. To znaczy pierwsza próba słonecznikowa
Wyszło takie coś. I nijak nie przypominało to słoneczników...



Nagietki już raczej.
I straciłam zapał na chwilkę :> Odmarznę, wena powróci i udziergam inne. Bo pomysł już mam, jednak na tę chwilę i okoliczności urlopowe, zrealizuję go dopiero jak mi się rodzina z domu wyprowadzi do palcówek edukująco-pracowniczych :)
Znaczy dojrzeję...
Całkowicie niedawno pokazywałam tu korale koloru czeko z turkusem. Dla dalszej sąsiadki, ale po "widzeniu" bliższa sąsiadka zapałała miłością tkliwą i namiętną do filcoków w wydaniu biżu, i koniecznie zapragnęła takie zaposiąść, na własność, i szyję swą własną.
Udała mi się sąsiadka. Wiecie jak bywa. Czasem ludziska sąsiedzkie horrory opisują. Ja tak nie mam. I oby tak pozostało. Więc żeby nie kusić licha, wzięłam sąsiadkę na swe gabinety, na których rozliczana jestem z sumiennego wykonywania obowiązków zawodowych. A że integrować się ze społecznością wiejską należy nie tylko w wydaniu dziecięcym, to takie "starocie" wstęp na świetlicę również mają. WOLNY!  :) Kawę zrobiłam (bom gościnna), matę rozłożyłam, mydlinki przygotowałam - niespodziewanie wzbudziły niemałe zainteresowanie :))) I przystąpiłam do instruktarzu.
Po krótkim wstępie nastąpiło słynne już kulanie. Sąsiadka bystra jest, w lot pojęła o co chodzi i podczas kulania PIERWSZEJ kulki jej zapał wziął i ... skisł.
Nie rozumiem czemu. Kawę miała, i mnie do towarzystwa instruktażowego...
Skuszona chyba najbardziej wizją kórali pięknych, własnych i naszyjnych,  skutecznie wizualizowaną przez wciąż obecną, judzącą instruktorkę, przebolała dzielnie fakt pogłębiającej się maceracji skóry dłoni (i z drobną pomocą - dolewanie kawy:) - wykonała TO:



Mnie się podobają. Nawet z tym różem :))
A Bliska Sąsiadka?
Też zadowolona. Wszak zrobiła je sama, więc satysfakcja SAMODZIELNIE zagwarantowana:)))
(zaproponowałam jeszcze żeby sobie wykulała kolczyki do kompletu, ale mnie wyśmiała, no to spytałam czy MI pożyczy czasem swoje filcoki, na co usłyszałam miłe: "kulaj się sąsiadka"... :)))
I pewnie wkrótce znowu będę kawę parzyć, bo w trakcie naszego sąsiedzkiego kulania, kolejne sąsiadki dalszowioskowe wpadły na pogawędki. I też zapragnęły zaposiąść TAKIE cuda na szyjach:) Chyba muszę duże warsztaty zrobić, bo co się będę rozdrabniać na pojedyńcze sąsiadki? A tak, za jednym zamachem (i maceracją rączek), pół wioski będzie kulało filcowe kórale. I by szyku i elegancji zadać, na Sumę sobie założy, przez co drugie pół będzie dumnie oprowadzało te swoje ślicznie wystrojone pierwsze -  mężów i "chłopaków" przecież się posiada  :).


Inna koleżanka, Zdzicha jej wdzięczna ksywka brzmi, po obejrzeniu zdjątek owych Blisko Sąsiadkowych koralików, również zapragnęła zaposiąść takie na własność. Jej prośba także spotkała się ze zrozumieniem. Wszak nic bardziej nie uraduje kobiety niż błyskotka uwieszona na ciele KOBIETY:) A szczególnie jeśli KOBIETA ta niedawno obchodziła osiemnaste urodziny! Jednakowoż, nauczona doświadczeniem zaproponowałam niewinnie, wspólne kulanie, a bo kolorek można  pośród różnistych czesanek sobie wybrać, pomacać, poobracać, i pogwarzyć miło, nawet rączęta wymoczyć na błysk...
Niestety. Koleżanka Zdzisława okazała się niezwykle mało wytrwałym kompanem kulania. Bowiem po pierwszej kulce Jej zapał zdechł nieodwołalnie. Żadne namowy, żadne jawiące się perspektywy, posiadania w bardzo niedalekiej przyszłości, odzieży umajonej własnoręcznie wykulną biżu, nie odniosły pożądanego efektu... Zaparła się i tyle...
Szczęściem była na owym kulaniu również zaprawiona w bojach Bliska Sąsiadka, zakasała rękawy (choć obiecywała że mydełka nie tknie), pomogła w wykulaniu kilku kulek, aby powstało TO:



Kolorystycznie tak sobie, ale to moje zdanie. Kolory wybierała sobie NAJBARDZIEJ zainteresowana, czyli Zdzicha, o słabej woli :))) Ma jak chciała, tera się wypowie czy ło to chodziło:)))

A ja tymczasem zmykam dojrzewać, może rozkwitnie wreszcie ten mój projektowy pączek:))
I w międzyczasie ukulam se kórale...
Bez niczyjej łaski, O!

Pozdrawiam miło

EDIT - ZDZICHA właśnie znalzłam jeszcze 2 kulki zielone, bogaciej będzie!!!! Zaraz orabiam, efekt mniej więcej ten sam, tylko zieleń na końcach.

15 komentarzy:

  1. Och kochana ależ Wam zazdroszczę tego wespół zespół kulania przy kawce. Gdyby nie te kilometry między nami, już moczyłabym rączki w tych mydlinkach a ryjek ;) w tej kawce, pod czujnym i miłym okiem Twym instruktorskim. Ukulaj i dla mnie w międzyczasie kilka kulek, bo jak ja się na Sumie pokażę w stroju niekompletnym?
    A tego projektu co to dojrzewa straszniem ciekawa.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Iwonko - kolorki zapodaj, i kulki masz:))) Daj mi tylko czas na dojrzenie :))) A na kulanie zapraszam, przy okazji i wolnej chwili:))) W sumie jak się zebrać daleko strasznie nie jest :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Może i to pierwsze nie słoneczniki, ale chyba tym lepiej, bo jak dla mnie wyszło SUPER!
    I nie migaj się tylko odwilż zalicz i niech wyrośnie to co kiełkuje, bo tak zapowiedziałaś, że się już nie mogę doczekać!

    OdpowiedzUsuń
  4. fajne to wspólne kulanie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak ja lubie te Twoje kulki i opowiesci. Czuje sie jakbym na kawce u Ciebie siedziala ;)
    Super tak w grupie sobie kulac i wykylac wlasne koraliki;)
    Sciskam i juz nie moge sie doczekac co tam u Ciebie wykielkuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo mi się podoba ta zieleń z pomarańczą.Ciekawe zestawienie!
    No to kulaj się ,Ivalia!!!!Hehe..
    Bużka

    OdpowiedzUsuń
  7. Ivi odkryłam właśnie,że mam feler.Jak czytam twoje posty to zanim skończę nie pamiętam o czym był początek :] chyba przesilenie jakieś ;P


    rozkulałaś się na amen :]

    OdpowiedzUsuń
  8. Kulaj kulaj takie kulające kółko gospopdyń. Buziolki wiosenne w nochy. ps-ciekawość mnie zjada co to za projekt, okrutnaś ty.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdzicha ha ha ha. Przynajmniej szczerze postawiła sprawę. A że kulanie nie przypadło jej do gustu - ja na przykład nie lubię dziergać na drutach.
    Ale te kolczyki to miodzio. Gdybym miała dziury w uszach, tobym sobie takie u Ciebie zamówiła :)
    PS A płatki kukurydziane działają cuda!!! Posypałam nimi kapuśniak i Wojtek go ZJADŁ!!! Ten kapuśniak, który nie był pomidorówką!
    buziaki i specjalne pozdrowienia dla superniani :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kasica - bo ja już STRASZLIWIE czekam na odwilż!!!

    OLQA - powiem więcej - fantastyczne:)))

    Asia - bo miło Cię gościć wobec tego:)))

    Aagaa - się kulam, a jakże:)))

    Anita - rozkulałam się, nie ma co, a z tym felerem... Anita, to nie Ty to ja przynudzam, bywa że sama zapomnę o czym to ja miałam skrobnąć, a to już objaw pewnej choroby ;>

    Haniu - Heee, dobre :))) Fajnie by było takie kółka reaktywować, nie wiedzieć czemu pomysł padł - a szkoda :>
    Przyznam że mnie samą ciekawość co do projektu zżera, ale trema mnie dopadłszy, i skutecznie stłamsiwszy ...

    Ziuta - co ja z ta Zdzichą??????????
    Przecież masz kolczyki, mimo braku dziur:> Takam bystra koleżeńsko :>> A powiedziałaś Wojtkowi że to ciotka przywiozła tę "kukurydzę"? Bo może wreszcie o moją osobę chodzi a nie o żarcie, za przeproszeniem :))) SZOK JEDZENIOWY normalnie!
    Superniania ucałowana, przeszczęśliwa z powodu nowo odkrytego talentu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kulanie pierwsza klasa,,,a w milym towarzystwie kula sie cool!!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. TuKara - uczę się podpatrując Mistrzynie Biżuteryjnego Fachu - dzięki za inspiracje:)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Z chęcią wielką też bym pokulała wespół-zespół! Tylko ciut za daleko..Pozdrawiam i zapraszam do siebie na candy.

    OdpowiedzUsuń
  14. Twoje naszyjniki sa ,rewelacyjne. Bardzo mi sie podoba jak fajnie dobierasz kolorki. Wszystko tak extra pasuje do siebie i bosko wyglada. Podziwiam, podziwiam , podziwiam.

    buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  15. Roma- fajne, fajne takie zespołowe "działanie" - zawsze będę to potwierdzać :))

    MaJu - zawstydzasz mnie, nie mniej dziękuję za dobre słowo :))))

    OdpowiedzUsuń