O sklepie dziś opowiem. Tym największym w Polsce, jednym z TYCH bardziej znanych...
Takim co to zakupy bez wychodzenia można zrobić. Z domu wychodzenia. Rozumiecie, ten sklep z kompa.
Opowiem, bo mam mieszane uczucia co do niego.
Najpierw byłam nieufna. Obchodziłam go z daleka, zaglądałam, podglądałam i słuchałam innych którzy SZCZĘŚLIWIE zakupy w nim poczynili.
Osobisty dokonywał zakupów czas już jakiś. Ja nie. Twarda jestem. Osobisty mnie wyśmiewał, na ironię sobie nawet pozwalał! Taki nieczuły!
Złamałam się trzy lata temu.
Dla dziecka córkowego. Otóż dziecko zapragnęło mieć wózek z "budą", czyli "prawdziwy" jak dla dziecka "prawdziwego".
I w zasadzie nie byłoby problemu, gdyby nie fakt iż owo pragnienie było trudniejsze do spełnienia niźli się zdawało. Albowiem wózek miał być odpowiednio RÓŻOWY i z FUNKCJAMI!!!
I weź go idź i znajdź w NORMALNYM sklepie, w ZWYKŁYM mieście...
Święta w pobliżu się pętały, więc okazja w sam raz sprzyjająca do zaprzęgnięcia Mikołaja do roboty. Ja miałam facetowi tylko wskazać.
(Swoją drogą faceci UWIELBIAJĄ takie wskazywanie sobie WSZYSTKIEGO, nawet ci "ŚWIĘCI" ...)
Nie znalazłam.
Nieufna ciągle i niezmiennie zajrzałam chyłkiem o SKLEPU z kompa.
Zajrzałam i przepadłam. Albowiem w sklepie owym różowych było zatrzęsienie! Ło matko z córką, biada ci, zakrzyknęłam, po czym TRZY dni spędziłam na poszukiwaniach tego IDEALNEGO!Znalazłam, nie powiem, pot z czoła płynął niepohamowanym strumieniem. Ciężka to praca odnaleźć JEDEN pośród TYSIĘCY. A każden piękny, a każden z lepszymi funkcjami niż poprzedni, a ile RÓŻOWYCH!
Za moich czasów takich luksusów nie było. Stawało się w kolejce, bo stała, brało się co dawali, bo wreszcie dawali, a w domu dopiero zastanawiało się co z tym WZIĘTYM zrobić:> A teraz patrzcie ludziska, full wybór normalnie!
Październik był zaznaczam.
Przy "pomocy" Osobistego zamówiłam wózek. Przeraźliwie różowy, czyli TEN NAJPIĘKNIEJSZY i z FUNKCJAMI!!! Mikołaj się ucieszył że tak wcześnie, i czekał...
Minął tydzień. Przyszedł wózek. Otwieram karton a tam... Co? Myślicie że różowa kosiarka???
Nie, wózek oczywiście. Ale nie TEN! Nie różowy, i nie z TYMI funkcjami!
TRAGEDIA - AKT PIERWSZY.
No i się zaczęło. Osobisty na kompie, ja w nerwach... Rodzina w nerwach... Mikołaj też.Minęło tygodni wiele. Bo sprzedawca a to zapomniał na maila odskrobać, a to się ślizgał po temacie jak piskorz, a to udawał że go niema! Znaczy prawie standard.
A Mikołaj ryczy.
Nastał GRUDZIEŃ. Pamiętacie kiedy był zamawiany POSZUKIWANY???
Dni mijały w szalonym pędzie. Jak to dni.
Wreszcie, na trzy tygodnie przed świętami i prezentową godziną "0", sprzedawca wózkowy zlitował się, i udzielił łaskawie prawa do wymiany wózka!!!
Odesłaliśmy brzydala. I zaczęliśmy czekać. Sprzedawca się przestał odzywać. Wózek nie przychodził. Mikołaj włosy z brody rwał.
Nerwówka nieziemska. W końcu, na PIĘĆ dni przed świętami sprzedawca dał głos. Uprzedził o wysyłce wózka, i zalecał cierpliwe czekanie! Jak tu czekać cierpliwie w takiej SYTUACJI ?! No jak?!
Mijały dni, nastał 23.12 - WÓZKA NIE MA!!! Mikołaj zastanawiał się nad popełnieniem mordu. Ja jeszcze bardziej! Przyszedł feralny 24.12. Już prezencik zastępczy zakupiony, już łzy wyschły, choć cera zmizerowana.Ale co tam takie łzy wobec nieszczęścia jakie dziecko czeka! Zadzwonił telefon, a w nim głos SZCZĘŚLIWEGO Osobistego: PRZYSZEDŁ!
Chyba pół wsi usłyszało kamień spadający z mojej głowy:> Popołudniu, przed zapakowaniem prezentowym otworzyłam kartonik i oniemiałam. Kolor owszem, ten WYBRANY.
Nie zgadzał się za to rozmiar!
Co zrobiłam?
Zapakowałam. Co miałam zrobić?
Dziecko córkowe i tak było szczęśliwe, nie rozumiało bo co miało rozumieć? Że sprzedawca wyciulował Mikołaja? Grunt że kolor był TEN a dziecina szczęśliwa zaraz budę nadpsuła. Wózka budę :) Sprzedawca się wykulał dzięki dziecięciu.
Dałam sklepowi jeszcze jedną szansę...
Czasy obecne. Minione święta. Kolejne marzenie córkowe. Bobasek co to sika, łzy leje i w wannie PRAWDZIWEJ może się z mamą kąpać. Zamówiony w rzeczonym sklepie.
TRAGEDIA - AKT DRUGI:
Przyszedł zasikany bobas po świętach. Sprzedawca sprawę o-kulał... bo mu się nie chciało okazać ludzkiego oblicza przed świętami...Dałam sklepowi kolejną szansę...
Styczeń. Bieżący.
Tkaniny lniane zamówione. Adres zapodany. Przesyłki NIE MA!
TRAGEDIA - AKT TRZECI
Wymiana grzecznych zdań sprzedawca - zamawiający. Grzeczność przeszła do słów z gruntu tych nieprzyjemnych. Bez echa.Wreszcie odkopana informacja (gdzieś w czeluściach netu...) że wysyłają PONOWNIE!
Przyszły! Tkaniny zamówione 24 stycznia, przyszły 7 marca.
Taki drobny poślizg:> I najważniejsza tkanina zamieniona, bo się WYBRANA wyprzedała!
No ale SĄ przecież.
Konkluzja?
- sklep z kompa mnie nie lubi.
- wyjaśniło się wreszcie czemu Mikołaj ma przerzedzoną brodę.
- nieufność pozostała i jakby nawet się zwiększyła :> Dziwne ??
KONIEC
A skoro wszystko dziś wokół dziecka córkowego, na pożegnanie przytoczę wczorajszą z nią prowadzoną rozmowę:)))
Wpadło dziewczę do domu rozjaśnione jakieś, roześmiane i tu i tam...
Wpadło i relację z dnia minionego poczęło zdawać:
- Mamuś, a Karol wyznał że mnie KOCHA!!!
- ojej - zawołała mamuś, okazując tym samym grzeczne, acz nienachalne zainteresowanie.
Nie zdołała nic więcej wyktrzusić albowiem w porę sobie przypomniała iż nie należy zbytnio się emocjonować sprawami uczuciowymi swych dzieci, albowiem mogą się zamknąć. W sobie. Więc okazała owa mamuś zainteresowanie dozwolone w tej sytuacji:
- i co?????
- no i ON powiedział że od dziś będę jego DZIEWCZYNĄ! I zapytał czy może????
- co może????
- no wiesz... - tu nastąpiło zawieszenie głosu, i spojrzenie którym promieniejące dziewczę dawało mi ZNAKI. Zrozumiałam ????
- aaaaa, no tak.... (???????????), i co????
- POZWOLIŁAM MU!!!!
O MATKO!!!!! Zadrżało serce!!!!
- na co????????
- no wiesz.....
- no nie!!!!!!!!!!!!!!!
- no.... POCAŁOWAŁ MNIE!!!!!- wyznała UŚMIECHNIĘTA od ucha do ucha niczego nie podejrzewająca bo ufna jeszcze ;)
- acha! - rzekła podejrzliwa i nieufna, bo WIE już czym mogą się skończyć takie "miłosne igraszki" :)
- no... w policzek pozwoliłam. Ale ON powiedział że WKRÓTCE będzie w usta, bo jestem jego dziewczyną! Mamo i co mam zrobić????
"O matko - szepnęło w duszy - co mam powiedzieć?????"
Zanim ogłupiała nieco mamuś mogła wydać głos dziewczę dodało samo z siebie, w zamyśleniu przeczesując niedawno podcięte włosy:
- ale dlaczego ON chce chodzić z JESZCZE z pięcioma INNYMI???? Powiedział że wszystkie kocha. Ale tata ma przecież tylko ciebie...
"biedny tata"... załkało gdzieś w trzewiach mamusiowych wcale niewspółczująco ;))))
Osobisty prychał sobie cichutko w kuchni.
Pozdrawiam miło :)))



































