W szafie zmieści się prawie wszystko. Pojemna jest i pękata.
W mej szafie stoi kufer pełen wspomnień.

Szafę mogę zamknąć na klucz i zapomnieć. A potem znów otworzyć i uśmiechnąć się.
Jeśli czasem zapłaczę, to z szafy wyciągnę błękitne chusteczki, wytrę łzy i w końcu przebaczę.

W mojej szafie mogę się schować, zniknąć.
Szafę mogę przemalować i zapełnić miłością, nadzieją i szczęściem.
W szafie zawsze mogę wszystko od nowa poukładać.
Zatem zapraszam - właśnie otwieram swoją ciągle jeszcze niepoukładaną:
Szafę malowaną





10 października 2011

Szał :)))

Dopiero co pisałam o radości:)
No to teraz ogarnął mnie szał radości :)))))))
Maszynę szyciową mam! Nową, piękną i... całkowicie inną niż ta na której dotąd szyłam:)))
Osobisty się zaangażował, bo już myślałam że nic z tego nie będzie, więc gdyby nie pomoc małżonka mego byłby klops, i znowu obeszłabym się "smakiem"... Bo do tego zakupu dojrzewałam ze dwa lata chyba:P
Teraz zaczynam jej rozgryzanie, maszyny oczywiście rozgryzanie, żeby nie było :). Pewnikiem proste to nie będzie, szczególnie zważywszy na czas jakim dysponuję, a dokładniej na notoryczny jego brak,  jednak wcale się nie martwię, raczej tupię z niecierpliwości:)))) Te nocki niedospane... ech ;))
Szał radości, normalnie szał:)
I planów mnóstwo, chęci jeszcze więcej, gorzej z umiejętnościami :P Ale co tam, do odważnych świat należy, nie spróbuję się nie nauczę przecież :D
Patrzę na to swoje cudo nowoczesnej techniki i wspominam jak to moja babcia siedziała przy swoim starym, zielonym łuczniku i szyła. Najwięcej dla nas, swoich wnuków. Pamiętam gdy mierzyłam skrojone i poszpilkowane bluzeczki czy spodnie - z tymi ostatnimi to dopiero była "uciecha", gdy z gapiostwa  siadało się żeby ułatwić sobie ich zdejmowanie po mierzeniu... krew nie raz się polała z okolic niewymawialnych - a Babcia lojalnie ostrzegała :P
Ta opisywana drzewiej szpilkowa Franka ciągnie się za mną od lat jak widać :)
Jaką piękną miałam białą sukienkę przez Babcię szytą! UWIELBIAŁAM JĄ, jak dziś pamiętam swoje rozczarowanie gdy już z niej wyrosłam. Ten jeden jedyny raz żałowałam wtedy że rosnę, dojrzewam, jakież to było przykre, bo sukienkę wprost kochałam.
Pamiętam też nową babciną maszynę. Łucznik w walizce chowany, który zobaczyłam gdy ponownie przyjechałam do Babci na wakacje.
Jestem w stanie wyobrazić sobie radość którą odczuwała, gdy wracała do domu ze "zdobytą" maszyną w ramionach:))) Pewnie szła chodnikiem i śmiała się sama do siebie, jak ja dzisiaj spoglądając na swoją :)))))
Moja Babcia była samoukiem krawieckim, więc tak sobie myślę że przy mojej desperackiej motywacji też chyba TO ogarnę. Bo plany mam że hohoho, oby czasu i wytrwałości starczyło.
A dziś ta pierwsza babcina maszyna, ten stary, zielony łucznik stoi u mnie w sypialni na komodzie. Ileż to wspomnień, historii... Ile to razy, leżałam na kanapie w pokoju, czytając książki by wreszcie uśpił mnie miarowy stukot pracującej babcinej maszyny. Ach jak tęsknię za tamtymi czasami... bardzo.
Maszyna na której dotąd szyłam to tez Łucznik , i również powiązany z moją Babcią, jakżeby inaczej:)
Bo dzięki Babci właśnie, moja mama mogła zaposiąść własną maszynę. Dlaczego? Bo to właśnie Babcia ją "wystała" w kolejce w której musiała swoje odstać aby ją zakupić - pomyśleć, ile to kolejnych historii, wspomnień, i znowu związanych z tą samą osobą :)
Dziś mamowa maszyna służy mnie, mama szyć nigdy nie lubiła, tak więc ulegając moim naciskom i jęczeniom, kilkanaście lat temu (wreszcie;) przekazała ją mnie. I nareszcie maszynka przeżywa swoje dobre lata - wreszcie robi to do czego została stworzona, szyje :)))) Pierwsze co na niej uszyłam to poszewki na pościel dziecięcą dla mających się wkrótce urodzić siostrzeńców (mojego i męża), jaka to była satysfakcja i radość!! Potem do kołderek uszyłam jeszcze, a jakże!, aniołki, nad którymi się namordowałam, ale fajne wyszły. Dziś żałuję że zdjęć owym swym wytworom nie zrobiłam, ale dumę z pierwszych swych poczynań szyciowych odczuwam po dziś dzień :)
A od teraz  mam jeszcze jedną maszynę, nową, bardziej odlotową :)))) Szał!

Zdjęcie ze strony sklepu ETI
Prawda że piękna?!!!

Łucznik w zapomnienie nie pójdzie, jednak co postęp techniczny to postęp wiadomo... no chyba że ja nie nadarzę za nim... ale próbować będę, a co ;))))
Matko, jak ja teraz do pracy będę chodzić gdy takie cudo w domu zostanie???? Jak JE zostawić takie samotne w tym wielkim domu... biedactwo moje maleńkie!
Szał, normalnie szał radości mnie rozpiera :))))))))
Nowiuska maszyna, nowiuska i jaka piękna:))))))))))
I moja!!!!

Z ostatniej chwili - innymi słowy, dodatek do powyższej zawartości:)))
 
Maszynę swą już KOCHAM, i nie jest to przesada.
Tyle co zdążyłam poznać wystarczy do wystawienia oceny opartej na samych superlatywach, pokrótce:
- jest niezwykle cicha, wiem co mówię, szyłam na trzydziestoletnim Łuczniku;
- jest śliczna, i zgrabna niezwykle patrz jak wyżej :) Trochę się obawiałam palstikowego plastiku, jednak wizualnie jest bardzo dobrze, a nawet super dobrze ;)))
- posiada niezwykle czytelny wyświetlacz, łatwość manipulowania  nim i wyboru poszczególnych opcji;
- łatwa w obsłudze, najbardziej bałam się nawlekania szpulki, poszło jak z płatka, instrukcja nieco mi zagmatwała, nie mniej w efekcie "samo wyszło" ! Mam nadzieję że juz tak będzie stale, jutro spróbuję automatycznego nawlekania szpulki (chyba tak to się nazywa);
- świetna funkcja przycinania nici !!! Funkacja w którą winna być zaopatrzona każda maszyna, strasznie praktyczna sprawa!
- ogromna ilość ślicznych ściegów! Dla mnie, gadżeciary to naprawdę COŚ:)
- dobrze napisana instrukcja obsługi - to ważne gdy posiadało się: patrz punkt pierwszy ;)
Na razie TYLE :)

Na dziś spokojnie mogę polecić ten model. Dalsze spostrzeżenia niebawem, w oddzielnym poście:)
Jutro zawalczę ze zmianą stopek i igieł, dziś idę spać, padam na paszczę, chyba ta radość tak mnie wypompowała :))))))

Pozdrawiam serdecznie:)

27 komentarzy:

  1. łooooo Iva normalnie kopara mi opadła!!!! Jakieeeee cudo masz kochana!!! Zazdroszczę.
    Buźka

    OdpowiedzUsuń
  2. cieszę się razem z Tobą, bo wiem co to znaczy :D
    maszyna piękna- niech Ci służy długie lata i wyczarowuje same piękności :)
    a wspomnienia masz cudne - zazdroszczę :)
    buziaki
    Kasia


    ps - możesz ją zawsze nosić do pracy ze sobą, jak nie chcesz, żeby się czuła samotnie w domu ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. No nie mogę szał ciał na bosaka i w butach! Dotarła do Ciebie cała, taka nowiuśka pachnąca i błyszcząca. Cieszę się wraz z Tobą. No cudeńko prawdziwe! Jak Ty do pracy dzisiaj poszłaś? Chyba zabrałaś ją ze sobą hi hi i teraz z dzieciakami zajęcia techniczne uskuteczniasz pt. co może moja nowa maszyna. A patrząc na nią każdy widzi , że może wiele. Już się nie mogę doczekać tych cudeniek rewelacyjnych, które z jej pomocą stworzysz.
    Cum, cum i jeszcze raz cum ;))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Super maszynka!!! Wiem jak się ciszysz, ja swoją kupiłam rok temu i też siedziałam uśmiechnięta przez okrągły dłuuuugi czas. :)

    Mam młodszą siostrę Twojej (DXL), więc jak by co to mogę coś pomóc, pewnie kilka rzeczy masz bardziej zaawansowanych, ale myślę, że podstawa jest taka sama ;)
    Pozdrawiam i gratuluję wyboru, nie zawiedziesz się. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. ALEŻ MERCEDES , CZY INNY LEXUS!!!!Zazdrość z żera mi trzewia:))))

    OdpowiedzUsuń
  6. maszyna wspaniała,bardzo zazdroszczę ;),obecnie sama stoję przed takim wyborem.Chyba też zdecyduję się na Janome,może nawet na ten model.pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. B-) moj malutki synek TAK cieszyl sie ostatnio ze swojej maszyny. I chyba przez to wrecz slyszalam te Twoja radosc w uszach, czulam tupanie w miejscu :-)
    Szyj, ucz sie coraz to trudniejszych chwytow szyciowych j CHWAL SIE. Bedziemy podziwiac.
    Pozdrowienia
    Aga

    OdpowiedzUsuń
  8. No nie mogę, maszyna z zegarkiem ha ha ha ;))) to budzik czy minutnik? Ale przynajmniej korzyść taka, że jak sobie nastawisz, to się do pracy nie spóźnisz ha ha ha i wody na herbatę nie przypalisz! No ale jak masz TAKĄ maszynę, to bez krępacji mogę się znowu o swoją torbę wypraszać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. gratulacje! maszyna fajna jest :) wiem bo posiadam (tylko model 603) ! powodzenia w zdobywaniu czasu dla niej ;) na pewno będziesz an niej szyła same cudeńka!! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zazdraszczam przeokrutnie i gratuluje nabytku :) Zdaj relację, bo sama przymierzam się do zakupu i jestem chyba tak najbardziej na tą firmę ukierunkowana :)

    OdpowiedzUsuń
  11. No taki prezent, ze ja nie mogę:) Gratuluję i życzę miłego rozgryzania.
    PS. Dziękuję za schodowe komplementa:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Madziu - eeee tam ;))) SAMA SOBIE ZAZDROSZCZĘ :))))

    Kasiu - no wiem że wiesz, a nawet że rozumiesz ;))) Do pracy nie wezmę, co to to nie! zaraz znalazło by się 10 mechaników i po maszynce :P
    Chyba bym się zapłakała ;)))

    Iwonko - prawdziwy szał ciał!!!! Jest RE WE LA CYJ NA!!!!! Prawie sama szyje!!!! A jaka cichutka!!!! Maszyna przyszła do pracy, bo tam właśnie już byłam, dzieciaki otwierały ja ze mną podobnie jak ja jęcząc z zachwytu - ciekawe czy tylko wtórowały mi, czy też naprawdę były zachwycone samą maszyną ;))) CIUM :)))

    Siencja - pisząc te słowa rogal mój od ucha do ucha, pewnie jeszcze w nocy będzie trwał na licu ;))) Pewnie nie raz help się wypsnie, więc dzięki za chęci :))

    Olu - no weź, to boli ;))) Co tam mercedes, toż to rakieta kosmiczna !!!

    Madzika - właśnie ogarnęłam wszystkie podstawowe podstawy i z czystym sumieniem mogę polecić. Droga do zapoznania się z jej możliwościami jeszcze długa, jednak to co już odkryłam jest superowe :)))

    Agus - pojęcia nie masz jak doskonale rozumiem Twojego synka :)))) Od środka radość mnie rozwala, a stopy spuchły:))))

    Ziuta - Ty laiku to wyświetlacz! ;))) Ale zegareczek nieduży by się przydał, bierz się za projekt! Się wypraszaj i wpraszaj złośliwcze ;))))

    Ulinka - czas to ja teraz będę pazurami wydzierać ile się da:))))

    Kasica - początkowo myślałam o Elnie, tak na przekór wszystkim zakochanym w Janome, już tak mam ;* Jednak porównując obie marki bilans zdecydowanie wyszedł mi na korzyść Janome, więc dołączyłam do zakochanych... nieodwołalnie:)))

    deZeal - ach jakże mi miło rozgryzać jest;)))) To nie komplementa, to prawda najprawdziwsza - ślicznie wyszły:)

    Anitko - ja też ;)))))

    OdpowiedzUsuń
  13. aaaaaaaaaa...pewnie siedzisz i szyjesz :). oj zazrdroszczę bo ostatnio też podglądam takie cuda, powodzenia w rozkminianiu

    OdpowiedzUsuń
  14. zarobiona - dziękuję:))) Wyobraź sobie że właśnie wybieram się spać, za to jutro od rana się będzie działo ;)))

    OdpowiedzUsuń
  15. Kochana jak będziesz do pracy wychodzić to postaw obok niej pluszaczka, żeby smutna nie była :PPP
    A tak poważnie , wiem jaki Cię szał ogarnął bo ja go przeżywałam jakiś rok temu :)))
    Życze wykorzystania wszystkich ściegów i samych sukcesów szyciowych :))
    buziole ogromne na dobranoc :***

    OdpowiedzUsuń
  16. Ale ja Ci kochana ZAZDROSZCZĘ!!!!!!Ja też na leciwym łuczniku jadę,nie żebym narzekała,bo generalnie dobrze mi służy,ale takie cudo.....ech..........

    OdpowiedzUsuń
  17. gratulacje nowej przyjaciółki :)

    OdpowiedzUsuń
  18. ale ci zazdraczczam....ale tak pozytywnie:))) piękna...i ta mnogość szwów...ja mam starego łucznika...głośnego...z fochami.....tfu....na razie nie marudzi:)))

    OdpowiedzUsuń
  19. Beatko - moja maszyna będzie z moją psicą Emi, więc jest szansa że nie będzie jej całkowicie smutno, gorzej ze mną ;))

    Aga - no właśnie, Łucznik niezawodny, ale jednak... Dziękuję:)))

    Tuome - dziękuję :)

    Qrko - jak pisałam, mój Łucznik też starawy, ale nie pójdzie do lamusa, szczególnie ze względu na wartość sentymentalną i historie z nim związane:)))) Mój właśnie się lekko rozkraczył, więc Nowa w sama porę, a Łucznika powolutku będziem reanimowali ;P

    Dziekuję za wszystkie przemiłe komentarze,
    POZDRAWIAMY ciepło ;))))

    OdpowiedzUsuń
  20. Ale cudenko. Teraz bedziesz szyla 24 na dobe. Super. Ciesze się razem z Toba. czekam teraz na pierwsze efekty.
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  21. tylko nie zabieraj jej do łóżka ;)jak ja kiedyś cośtam wymarzonego w dzieciństwie...
    no i niech służy.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. Niezłe cacuszko, ja też mam Janome ale nie tak wypasioną ...i też kocham ją...pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Anetko - jestem zdziwiona ponieważ o godz. 23.00 już śpię!!! a myślałam że nocki moje i Janomki ;))) Dziękuję:)

    Niebieskości - nie myślałam, ale łóżko duże mamy... nie wiem tylko co na to Osobisty ;)))) Dzięki ;)

    IQ7 - więc dołączam do Klubu zachwyconych :)))

    OdpowiedzUsuń
  24. a ja też ostatnio stałam się posiadaczka Janomki TXL 607 :) więc wiem o czym piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Iwonko! Cudo, cudo, cudo!! Cieszę się wespół w zespół z Tobą! Masz mercedesa wśród maszyn! No to teraz jak zaczniesz szaleć, to nie nadążę oglądać i czytać :-))
    GRATULUJĘ!!! Z całego serca!! :-)))

    OdpowiedzUsuń
  26. Joasiu - ech, więc rozumiesz mój szał radości :))) Twoja Janomka ma jeszcze alfabecik,ech ;))))

    Ata - NOOOOO, Me najprawdziwszy :))) Tylko nie mam kiedy poszaleć jak widzisz :P

    OdpowiedzUsuń