W szafie zmieści się prawie wszystko. Pojemna jest i pękata.
W mej szafie stoi kufer pełen wspomnień.

Szafę mogę zamknąć na klucz i zapomnieć. A potem znów otworzyć i uśmiechnąć się.
Jeśli czasem zapłaczę, to z szafy wyciągnę błękitne chusteczki, wytrę łzy i w końcu przebaczę.

W mojej szafie mogę się schować, zniknąć.
Szafę mogę przemalować i zapełnić miłością, nadzieją i szczęściem.
W szafie zawsze mogę wszystko od nowa poukładać.
Zatem zapraszam - właśnie otwieram swoją ciągle jeszcze niepoukładaną:
Szafę malowaną





7 września 2012

Takie tam ;)

zrobiłam znowu.
Tak mi się spodobały te koraliki, z tymi wszystkimi swoimi kolorami i delikatnym błyskiem, że zwyczajnie musiałam je mieć.
Są jak wspomnienie lata, a trochę już jak zapowiedź nadchodzącej pogodnej jesieni.
Takie tam błyskotki...
... a jak cieszą oko ;)))

Mam naszyjnik:





i bransoletkę:



a z resztek koralikowych powstał wisiorek:



I już, takie tam babskie fatałaszki ;))

Ciągle wracam do prac ponapoczynanych jeszcze wiosną.
Dziś pokażę kolejną, zaczętą jeszcze gdzieś w kwietniu...
ech, ten brak czasu...


To stół, który dostaliśmy od znajomych. Musiał stać wcześniej w jakieś piwnicy, bo gdy spod wielu kolejnych warstw farby udało mi się wreszcie wydobyć blat, wzbudził moje ogromne zdziwienie - był czarny! Nie mam pojęcia jaką funkcję wcześniej pełnił, ale wydaje nam się że dla przetrwania tudzież zabezpieczenia (?!?!), wielokrotnie przemalowano go przepracowanym olejem! Dziwne, bo to naprawdę ładny stolik z najprawdziwszej sosny i z szufladami, więc ciągle niepojęte jest dla mnie TAKIE jego potraktowanie!
Wraz z pierwszymi dniami urlopu ponownie wyciągnęłam stół, ponownie go przeszlifowałam i wreszcie pomalowałam.Dziś prezentuje się tak:


Zdjęcia kiepskie, ale poranną rosą robione, bo potem czasu brak...

Do szufladek dopasowałam nieduże, ceramiczne gałki, blat i szuflady miały być w kolorze delikatnego dębu, ale tak to jest gdy nie zrobi się  wcześniej próby koloru...no to mam, teak na sośnie, czyli prawie mahoń, a może nawet wiśnię :P
Pocieszam się że jest przynajmniej ciepły... w odbiorze ;)))
Stolik ów stać się miał początkowo wymarzoną toaletką do sypialni. Jednak w trakcie pracy nad przywróceniem mu jako takiej stolikowej godności zmieniłam jego przeznaczenie i stanął w kuchni.
Doskonale się wpasował w miejsce pod oknem, teraz to stolik kuchenny przy którym dzieci mogą zjeść śniadanie przed szkołą, i obiad po powrocie.
A ja poranną kawkę :)



 To tymczasowa wersja, bowiem wkrótce stół zostanie wzbogacony o pewne udogodnienia, dzięki czemu nie będzie TYLKO stołem ;)))
Dodatkowo odświeżyłam i również przemalowałam dwa drewniane, kuchenne krzesła z historią.
Historia ich jest długa, i rodzinna bowiem zrobione były przez pradziadka Osobistego. A zrobił je dla swojej córki (babci Osobistego), jako pierwsze wyposażenie kuchni w jej mieszkaniu:)
Dziś "mieszkają" u nas, na tak zwanym dożywociu:)))


Dostały nowe poduszkowe poddupniki, w których im do... krzesła ;)))
Bardzo lubię te krzesła. Dobrze nam służą od lat, i mimo ciągłej ich eksploatacji są wygodne i bardzo stabilne. No i posiadają dla mnie walor najważniejszy, swoją własną HISTORIĘ, która nadal trwa, a której my staliśmy się kontynuatorami :))))

Żegnam miło i ciepło, do poczytania wkrótce:)

15 komentarzy:

  1. Metamorfoza mebli wyszła wspaniale. Sama się nastawiam na przemalowanie sosnowego narożnika i stołu na biało z pozostawieniem blatu zabejcowanego na ciemno (orzech?). Na razie moje doświadczenie w malowaniu mebli jest zerowe, więc pewnie zacznę o czegoś mniejszego np. krzesła. Pozdrawiam i podziwiam Twoją organizację, bo mi ostatnio ciąle brakuje czasu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana, moja organizacja czasu tez leży, i kwiczy w dodatku! Stół robiłam od kwietnia! Żyję na pełnych obrotach i już marzę o URLOPIE, najlepiej gdzieś na ciepłej plaży, najdoskonalej - w samotności ;)))
    Dziekuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam do mnie po wyróżnienie ;-)
      http://maneruki.blogspot.com/2012/09/blog-award.html

      Usuń
  3. Mebelki wygladają super! I bardzo fajny komplecik Ci wyszedł!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aguś, choć przy Twoich wyczynach, moje są nader skromne ;)))

      Usuń
  4. OCH TAKIE MEBLE Z HISTORIA TO JEST TO!!! PIĘKNIE CI WYSZŁY:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja generalnie lubię historię, a różne historie rodzinne uwielbiam ;)))Dziękuję:)

      Usuń
  5. Meblowe metamorfozy REWELKA! Bardzo podobają mi się stoły jasne z ciemniejszym blatem. Twój wyszedł świetnie.
    Letnie biżuty mają słońce w sobie. A na ten urlop i ciepłą plażę ja chcę z Tobą. Będziemy zbierać wyśmigane patyczki;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mogłam mieć toaletkę... ;))) Stół w kuchni spisuje się świetnie, i masz racje połączenie ciemnego z jasnym jest miłe dla oka :)
      Urlop - no dobra, mogę z Tobą, bieżemy przydasie i będzie fajowsko - ciagle mam niedosyt rękodzielniczenia w naszym wydaniu!!!! Buziaki:)

      Usuń
  6. Sliczna bizuteria ,kolorki ma cudowne :) A i stolik z krzesłami super !

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak ja mogłam to przegapić????!!!! rewelacyjny ten stolik! już czekam na kawkę przy nim ;) a biżuteria.... pełen optymizm :) aż się uśmiechnęłam :)
    p.s. co TY chcesz z tym stolikiem jeszcze robić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, jak?!? ;)))
      Kawka już zamówiona, niech się wszystko ogarnie:)
      Ze stolikiem zrobię COŚ, mam nadzieję że niebawem, bo już mnie rąsie świerzbią:)))
      Myślisz że powiem? Nic z tego ;)))

      Usuń
  8. super kolorowa biżuteria, taka jeszcze letnia. zapraszam do siebie po wyróżnienie: www.marrgott.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń