Worek z prezentami się rozpruł u mnie!!!
I znowu stałam się właścicielka cudeniek nad cudeńkami:))) Co tam będę gadać, spójrzcie proszę:)))
Takie śliczne broszki dostałam:)))) Przepięknej urody, doskonałego wykonania:)) No i się chwalę, bo czemu nie? :)) Kwietnie będzie na mojej garderobie, kwietnie i pięknie:)
Tosia już zauważyła te wszystkie wspaniałe błyskotki i zażyczyła podobnych dla siebie:) Cóż, może i mnie się uda coś podobnego chociaż uczynić?
Na koniec dodam iż wszystko zapakowane zostało w taki o to gustowny woreczek:
Wszystkie te skarby zawdzięczam niezwykle zdolnej Kobiecie
Ivonnie . Bardzo, bardzo dziękuję, gębusia śmieje mi się dziś od samego rana, mimo zgniłej pogody za oknem:))))
Przyznajcie same, CUDA PRAWDZIWE Iwonka tworzy!!!
Dzisiejszy dzień jest w ogóle wyjątkowy.
Otóż dzieci swe miałam w domku o nieprzyzwoicie wczesnej porze, bo już o godz. 14:))) Zawdzięczam to temu że przebywam aktualnie na urlopie, i nadganiam prace domowo - porządkowe i kuchenne. I tak się fajnie dziś złożyło że dzieciaki wylądowały w domu niezwykle wcześnie.
Wreszcie mogłam spełnić swoją obietnicę, złożoną nieopatrznie w minioną sobotę. A prosiły mnie dziatki o hot-dogi:) Mama zróbmy, zróbmy, plizzzz:wołał Jan:))) Niestety w sobotę się nam nie udało wspólne kucharzenie, toteż niewiele się namyślając zabraliśmy się do pracy dziś. Oto jej efekty:
1. najpierw należy wszystkie składniki na ciasto dokładnie zamieszać:
2. następnie należy ciasto dokładnie zagnieść:
3. żeby na koniec móc zajadać się...
...pysznymi hot-dogami:)))
Zazwyczaj staram się ich zrobić więcej. Nadwyżkę mrożę w kilku pojemnikach, i gdy chcę rozmrażam w mikrofalówce, i mam, świeżutkie pachnące i pyszne na przekąskę... a właściwie moje dzieci mają, ja nie zdążam zazwyczaj nawet ich powąchać:)))
Martwi mnie tylko troszkę jedno... Mianowicie córa moja zupełnie nie garnie się do pomocy. Wręcz notorycznie jej unika! Dzisiejsze kucharzenie od początku odbywało się przy czynnym udziale i zainteresowaniu w ogóle, wyłącznie Janka. Stwierdziliśmy kiedyś w desperacji prawie że nasza Tosia musi znaleźć sobie wielce posażnego małżona, księcia jakiegoś albo co, z zastępem służb wszelakich do oporządzania księstwa i jej samej, Księżniczki Wielkiej Koronnej:))) Toś czasem w rozmarzeniu sama nawet dochodzi do powyższych wniosków, twierdząc bezczelnie nieco: księżniczki to mają słodkie życie... Staram się jako ta matka, momentami nawet odpowiedzialna, naprowadzić nieszczęsne dziecko na tory realizmu, ale jak na razie bez efektów... Oby się dziecku powiodły te plany, bowiem na dzień dzisiejszy kiepsko widzę jej przyszłość:) No chyba że brat będzie jej dogadzał, przynajmniej kulinarnie:)))
Potrzebuje KTOŚ przepisu???
HOT DOGI
ok 1 kg kilograma parówek, ze zdjętą skórką, pokrojonych (każda) na cztery równe części.
Ciasto: 0,5 kg mąki, 2/3 kostki margaryny, 1 szklanka kwaśnej śmietany, 1 łyżka cukru, 4 żółtka, 5 dkg drożdży, szczypta soli. Przepis na ciasto jest uniwersalny ponieważ jeśli dodamy 2 łyżki cukru mamy ciasto na słodkie rogaliki. Można z tego rodzaju ciasta zrobić również paszteciki:)
Piekarnik rozgrzać do 180 stopni C.
Margarynę roztopić, wymieszać z żółtkami, cukrem i solą i rozrobionymi (tradycyjnie) drożdżami oraz śmietaną. Dodać mąkę. Wyrobić ciasto rękoma. Wałkować porcje, wykrawać paski i przecinać je na małe prostokąty, na każdym układać kawałek parówki i zawijać. Można też położyć pod parówkę cienki plasterek sera żółtego i zawinąć. Przed pieczeniem mozna posmarować białkiem.
Układać na blasze w odstępach 2 cm, piec w piekarniku przez ok. 20 min.
Smacznego:)
Proste prawda? I świetne jako przekąska na jesienno-zimowe wieczory:)
Szybkie w robocie naprawdę, dlatego polecam wszystkim zapracowanym mamusiom.
Żeby nie było, wyjaśnię czemu nie robiłam w sobotę skoro takie szybkie jak twierdzę:P
Nie leniłam się, co to to nie:) Przetworzyłam nieszczęsne kabaczki co to mi w warzywniaku zalegały. Przetworzyłam bo znalazłam na nie wielce apetyczny przepis na garkotłukowym blogu
Aty. W między czasie nastawialiśmy z mężem wina, wspominane już wcześniej. Miało być tylko z winogron, a jest jeszcze smakowite i ulubione przez nas ryżowe oraz rodzynkowe:) Rozumiecie, zima idzie...
I tak się zajęliśmy tymi pracami winno-przetwórczymi że nie stało juz czasu na te błagalne hot - dogi:P
Wiem, złą matka jestem, mało że dzieciom odmówiłam, to jeszcze tłumaczę się idiotycznie... wina pędzeniem w dodatku...
No to ja już zmykam jednak do dalszych porządków, godzina jeszcze młoda, należy ją wykorzystać:)))
Oj! Nie, jeszcze jeden prezent dziś dostałam, toż mówię że gębusia śmieje mi się od rana (a za oknem nadal plucha i zimnica...). Nagrodę dostałam od uzdolnionej aż do zazdrości
MaJu:
Wyróżnienie mam kolejne.Choć nie wiem czy do końca na nie zasłużyłam, aczkolwiek dumna sie czuję bowiem znalazłam się pośród niezwykle uzdolnionych dziewcząt, a wytypowanych przez przemiłą MaJu:) Dziekuję, czuję sie niezwykle wyróżniona:)
Jednak nie będę nikogo nominować, po prostu zapraszam do odebrania tego wyróżnienia wszystkie dziewczyny których jestem wierną podglądaczką:)))
Jak wspominałam kiedyś, wdzięczna jestem za wszelkie przejawy wyróżnienia, ale dla mnie NAJWAŻNIEJSZYM wyróżnieniem jest sam fakt iż zaglądacie do mnie tak tłumnie:))) Tak więc, bardzo dziękuję jeszcze raz, i uprzejmie dopraszam się w przyszłości o KOMENTARZE jeno. Za wyróżnienia bardzo dziękuję:)
Cieplutko pozdrawiam i jeszcze raz serdecznie dziękuję Iwonce - wspaniałą niespodziankę mi przygotowałaś.