W szafie zmieści się prawie wszystko. Pojemna jest i pękata.
W mej szafie stoi kufer pełen wspomnień.

Szafę mogę zamknąć na klucz i zapomnieć. A potem znów otworzyć i uśmiechnąć się.
Jeśli czasem zapłaczę, to z szafy wyciągnę błękitne chusteczki, wytrę łzy i w końcu przebaczę.

W mojej szafie mogę się schować, zniknąć.
Szafę mogę przemalować i zapełnić miłością, nadzieją i szczęściem.
W szafie zawsze mogę wszystko od nowa poukładać.
Zatem zapraszam - właśnie otwieram swoją ciągle jeszcze niepoukładaną:
Szafę malowaną





12 kwietnia 2010

Mijanie

czasu...
Pędzi, goni jak szalony. Nie nadążamy, niezadowoleni uczestniczymy w tej codziennej gonitwie, w walce z nim, naszym Panem i Władcą - czasem.
A przecież mamy świadomość że ta wojna jest przegrana. Wciąż narzekamy na jego brak, na tempo z jakim pojawiają się zmiany, często nie do ogarnięcia, niezrozumiałe.
Walka z wiatrakami...
Czas jednak ma gorszą przypadłość: potrafi się zatrzymać.
Dzieje się tak szczególnie wtedy gdy chcemy coś przyspieszyć.
Zazwyczaj, wówczas gdy chcemy o czymś szybko zapomnieć, ukryć w zakamarkach pamięci.
Ostatnie dni do takich należą, chciałoby się przyspieszyć czas, odłożyć na półkę z kartką: "minione".
Przykryć wspomnienia delikatnym woalem przemijania... To takie naturalne i ludzkie.
Jesteśmy ludźmi tylko...
Zapomnieć nie sposób, pamiętać trzeba - tylko to pozostaje.
Pamiętam zatem - bo tak trzeba, ze względu na tych co odeszli.
Tak jak pamiętam Katyń, Oświęcim, Powstanie - to COŚ znaczy, to nie jest puste, choć minione.
Tak jak pamiętam Jana Pawła II, Cud nad Wisłą, gen. Władysława Sikorskiego - te wspomnienia to moja chluba, moja tożsamość.
Bez tego, bez nich nie byłabym tym kim jestem.
10.04.2010 - dzień który już jest historią, dokonał się. Przeminął.
Czas płynie dalej, znowu goni, nabiera tempa. Choć wtedy wydawało się że się zatrzymał.
Dzień, niby zwykły, jak wiele innych.  Dzień nie zapowiadający nic złego.
A jednak stał się dniem tragicznym. Podobnie jak wiele innych dni naszej polskiej historii.
Ciężko nad tym przejść do porządku dziennego, trudno wrócić ponownie na te same tory dnia codziennego.
Ten dzień przyniósł jednak zmiany.
Mimo wszystko wynikło z tego dobro mimo zła. Mimo śmierci...
Świat już wie, świat zamarł, pochylił się nad tymi dotąd zapomnianymi.
Ten sam Świat który dotąd się wzbraniał przed prawdą.
Wolał zapomnieć, udawać.
Świat dostrzegł. Dzięki TYM którzy pamiętali i nie pozwalali zapomnieć. I zginęli.
Dziś jednak oni żyją - bo my pamiętamy. Bo inni odzyskali pamięć, mimo upływu czasu, mimo ciężkiego woalu przemijania. Tamci żyją dzięki tym co dopiero odeszli...
Dla nich czas się zatrzymał. Na zawsze.
Dla nas znów mknie.
Pamiętajmy, mimo czasu mijania... pamiętajmy

M. i Ł. - pamiętam
Dla Was czas się zatrzymał.
Dla mnie już pędzi, znów gna
Życie...
Wybaczcie

1 komentarz:

  1. I tak ma być...
    A my jesteśmy po to, żeby pamiętać.

    OdpowiedzUsuń