W szafie zmieści się prawie wszystko. Pojemna jest i pękata.
W mej szafie stoi kufer pełen wspomnień.

Szafę mogę zamknąć na klucz i zapomnieć. A potem znów otworzyć i uśmiechnąć się.
Jeśli czasem zapłaczę, to z szafy wyciągnę błękitne chusteczki, wytrę łzy i w końcu przebaczę.

W mojej szafie mogę się schować, zniknąć.
Szafę mogę przemalować i zapełnić miłością, nadzieją i szczęściem.
W szafie zawsze mogę wszystko od nowa poukładać.
Zatem zapraszam - właśnie otwieram swoją ciągle jeszcze niepoukładaną:
Szafę malowaną





6 lutego 2010

Antonia


Imię na cześć córki. Tak się prezentuje, to pierwsza lalka tildopodobna w moim wykonaniu. Już rozgryzłam sposób jej szycia toteż rozumiem dziewczyny które tildują na całego. Ogromna satysfakcja i fajna zabawa.

Wiem gdzie popełniłam błędy (np:grubaśne łapki i nóżki, czy też zbyt wąskie spodnie - ale rurki chyba teraz modne?:)), tak to jest gdy nie posiada się dokładnego wykroju z wymiarami, tylko kroi sie na czuja, ale chyba nie jest tak zupełnie najgorzej?
W kazdym razie pierwsze koty za płoty..
A jako że anielista jestem to Antonia  rzecz oczywista skrzydła też posiada, a jakże!
Zasiądzie sobie godnie i wygodnie na nowej półce w łazience i będzie podglądać:))...

No to teraz jeszcze "Tilda" kuchenna - na dobre gotowanie i nie przesolenie, "Tilda" plażowiczka bo tak jakoś gabarytowo jest mi bliska;), i jeszcze może jakaś "Tilda" baletniczka dla córy - bo zachwyt wyraziła przemiły.
a potem to juz z górki, szczęsciem dom duży:)


1 komentarz:

  1. No proszę... tilda jak się patrzy...:)
    Pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń